Czas przebić nadęty balon medialnej kreacji i wrócić do prawdziwej rzeczywistości. Armia Wyzwolenia Madonny i osoba Wojciecha Przedoniaka nie istnieje i nigdy istnieć nie miała, a organizowany protest był tylko medialną prowokacją, którą udało mi się zorganizować w zadziwiająco łatwy sposób. Czołowe media dały się uwieść prostej konstrukcji nieistniejącego faktu.
Żenujący spektakl medialny wokół koncertu amerykańskiej wokalistki stał się przestrzenią, w której starły się ze sobą dwie ideologie. Pierwsza swoim naiwnym prostackim radykalizmem ośmieszyła katolików, a druga pomimo niewiarygodnej treści utrzymała się w kręgu medialnego zainteresowania i zyskała ochocze wsparcie środowisk liberalnych i lewicowych, widzących w całej sytuacji dobrą koniunkturę do promocji własnych idei. Komercyjne wydarzenie zainspirowało spór, a media z ochotą go podgrzewały, czując w tym szansę na zwiększenie popularności swojego przekazu. Debata o wartościach została sprowadzona do dyskusji nad kondycją moralną i artystyczną popowej piosenkarki.
Media definiują rzeczywistość
Armia Wyzwolenia Madonny mogła zaistnieć, ponieważ idealnie wpisała się w potrzeby polskich mediów. Wywołując emocje i podtrzymując napięcie wyzwoliła kolejne fale wzajemnej nienawiści, co tak wyraźnie obserwować można wciąż na forach internetowych. Internauci dali się oszukać, uznając informacje publikowane w mediach za opis prawdziwej rzeczywistości. Redakcje telewizyjne, dziennikarze czasopism i portali stały się bezwolnym narzędziem manipulacji – o ile wcześniej same kreowały fakty, w tym przypadku ich reakcja została przeze mnie zaprogramowana.
W sytuacji, w której o wiele ważniejsze jest bycie na bieżąco z tym, co udostępniają media, a nie krytyczne analizowanie odbieranej informacji, każdy komunikat uzyskuje pozornie pozytywną wartość. Jak ostrzega Lem: łączom jest obojętne co transmitują. Odbiorca, widz, czytelnik posiadający narzędzia krytycznej analizy nadawanych przez media komunikatów dobrowolnie rezygnuje z tej możliwości i staje się biernym konsumentem.
Rynkowe prawa podaży i popytu sprawiają, że kierowane do niego treści poddawane są procesowi nieustannej tabloidyzacji – dostosowywane są do przeciętnej wrażliwości i wiedzy masowego biernego odbiorcy. Przyzwyczajany do coraz łatwiejszych w absorpcji komunikatów konsument ostatecznie przestaje je krytycznie odbierać, uznając budowane przez media obrazy za prostą projekcję realnej rzeczywistości.
Jednokierunkowa kultura
Narodowe kompleksy leczone są przy wydatnej pomocy mediów z okazji kolejnych wizyt najlepiej opłacanych wokalistów międzynarodowego rynku muzycznego: wzmacniana przez media ekscytacja miłym gestem, banalnym pozdrowieniem czy wypowiedzią w pozytywny sposób opisującym Polskę i Polaków wskazuje na postkolonialną mentalność. Poświęcając tak wiele uwagi tego typu wydarzeniom masowe media odwracają się od żywej kultury, która nie bez przeszkód rozwija się poza zasięgiem ich zainteresowania. Prawdziwa wymiana idei i estetyki, wzajemna międzykulturowa inspiracja możliwa jest tylko na tym poziomie. Poza nim, w przestrzeni rynku komercyjnych popowych kreacji, doskonale wyreżyserowanych i intensywnie promowanych komunikat skierowany jest tylko w jedną stronę. Zwolennicy tego typu kulturowych produktów za wszelką cenę starają się rozwinąć tę komunikację także w drugą stronę – stąd żenujące projekty budujące pozorną interakcję – jeden z nich znów będziemy mogli obserwować podczas zbliżającego się koncertu.
Również manifestowanie prostackiej nienawiści do komercyjnego produktu kultury może być z góry skazaną na porażkę próbą odwrócenia tego jednokierunkowego komunikatu. Wyrażanie sprzeciwu pozornie pozwala na podkreślenie swojej odmienności i budowę tożsamości, jednak ostatecznie każda postawa zawłaszczana jest przez system definiujących wszystko mediów.
Programuj media
Nie ma ucieczki od zawłaszczającej każdą komunikację roli mediów. Próbą obrony podstawowej sfery wolności jest aktywna gra z mediami – partyzantka semiotyczna. Jak pisze Eco, semiotyczna partyzantka polega na dekomponowaniu znaczeń, jakie nadają swojemu dyskursowi monopoliści medialni, uwikłani w interesy politycznych i gospodarczych elit. Postawa konsumenta zostaje odrzucona, budowana jest postawa obywatela.
Urzeczywistnianiem takiej polityki jest programowanie mediów, zagłuszanie sygnału, dekomponowanie znaczeń czy podważanie pozycji ekonomicznej mediów i komercyjnych (nastawionych na zysk) produktów kultury przez remiks, piractwo, wspieranie oddolnych inicjatyw i budowanie własnych mediów. Skuteczna opozycja wobec dominującej masowej komercyjnej komunikacji wymaga stosowania określonych narzędzi i rezygnowanie z innych. Internet staje się pozytywną alternatywą wobec telewizji i prasy, a konwergencja mediów wywołuje kryzys dotychczasowych modeli dystrybucji treści.
Do usłyszenia przed świętami. Szacunek dla: Peter Fuss, Radykalna Akcja Twórcza
Dokumentacja akcji:
